czwartek, 4 września 2014

212. ricottowy omlet się zbuntował.

Dałam radę! Wcale nie było tak źle. bo wiadomo lekcje organizacyjne, zobaczymy co będzie za tydzień :>
(dzięki za Wasze wsparcie :*)

a dziś chyba pierwszy raz miałam mały konflikt z omletem, haha!
Już myślałam, że wyląduje w koszu, albo będzie w kilku częściach, bo jakoś tam nie umiałam go przewrócić na drugą stronę.
ale nawet jakoś dało się go uratować :>
Mimo, że nie był tak puszysty, był przepyszny!
no i te śliwki w miodzie <3

omlet z ricotty z kakao i smażonymi śliwkami w miodzie



PRZEPIS
125g ricotty
jajko
50g mąki
łyżka miodu/cukru
szczypta proskzu do pieczenia
1/4 szkl mleka

śliwki 
łyżka miodu
łyżka wody

Wszystkie składniki zmiksować, przelać na patelnię, smażyć na rozgrzanej patelni z każdej strony około kilka minut. Przełożyć na talerz. 
Śliwki umyć, przekroi na pół, wyjąć pestki. Przełożyć do garnuszka, dodać wodę i miód, smażyć około 5-7 minut. Wyłożyć na omlecik.



A dziadek znów wczoraj przyniósł duużó śliwek. Zatem dziś smażę kolejne powidła. No i  czekośliwkę  (koniecznie!) :D

26 komentarzy:

  1. Smażone śliwki to raj dla podniebienia i jeszcze do tego taki grubasek <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekośliwka musi być, mogę wpaść chętnie i pomóc, ale skończyłoby to się wyjedzeniem połowy! :D
    A omlecik idealny, wcale nie widać że jest 'po przejściach" :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie martw się, ja też nie jestem dobra w robieniu naleśników :D
    Ale te śliweczki <3

    OdpowiedzUsuń
  4. gdyby nie to, że nas o tym poinformowałaś to nigdy w zyciu nie wpadłabym na to, że miałaś z nim tyle problemów i był potencjalnym kandydatem do wizyty w koszu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbyś sama nie powiedziała, że rozwalony to nigdy bym nie powiedziała ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Po kolorze myślałam, że jeszcze w dodatku czekoladowy :D Ah, ten aromat podsmażonych śliwek...od razu poranek staje się lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda pysznie, musiał być taki własnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliwki! :D
    Ale do kosza... to by mi nawet do głowy nie wpadło, żeby coś wyrzucać :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że jednak go uratowałaś, bo wygląda tak apetycznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty miałaś z nim problem? W ogóle nie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ricottowego jeszcze nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj tam, od razu do kosza! :D taki omlet nie mógł się zmarnować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko, że ty masz rano czas smażyć omlety! :D ja to bym się spóźniła na bank!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda świetnie! :D
    No i tutaj też śliwkowo! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie też zalega Ricotta, trzeba koniecznie wykorzystać jak u Ciebie, cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że go nie spisałaś od razu na straty, bo czuję, że był pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wierzę, że się zbuntował - wygląda przecież idealnie!
    kochany ten Twój dziadek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Problem z omletem? Znam to ! :) Dlatego zawsze piekę go w piekarniku ^^
    A te śliwki bym ukradła, ale mam truskawki ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Te śliwki z pewnością wynagrodziły Tobie poranną gimnastykę nad omletem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. koniec końców to Ty wygrałaś tę małą wojenkę z omletem, bo to u Ciebie w brzuchu wylądował :D

    OdpowiedzUsuń
  21. dla mnie i tak wygląda na puszystego :)
    śliwki w miodzie! <3

    OdpowiedzUsuń
  22. W ogóle nie widać, że problem z nim był, serio! :) Omlety z ricottą są najlepsze :3

    OdpowiedzUsuń
  23. wiadomo ze dalas rade <3 ! Tkie pyszne sniadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  24. To ja mam prośbę, żeby te twoje omlety się częściej buntowały bo wygląda nieziemsko <3 !
    Śliwki w miodzie brzmią genialnie. uwielbiam twoje śniadanka ;)

    OdpowiedzUsuń